Co nowego?

18 Kwi

Dzień Kultury Japońskiej w Łodzi! Wpadnij spotkać się z nami oraz pograć w gry wideo.


3 Sty 2024

Podsumowanie roku 2023 - Oskier

Wspaniały to był rok, nie zapomnę go nigdy. A czego sobie życzę w dwudziestym czwartym? Tego samego co w trzecim. A konkretniej: dużo czasu miałem, grałem w dużo gier – bo bardzo je lubię i dużo czasu spałem.

W minionym już roku poskładał mnie bez ostrzeżenia wyrostek robaczkowy, co dało mi miesiąc luzu od pracy. Czas ten wykorzystałem głównie na nadrabianie stale rosnącej (niczym siekacze gryzonia) kupki wstydu. Ciurkiem skończyłem wszystkie części oryginalnej trylogii Modern Warfare, co było miłą odskocznią, gdyż relatywnie rzadko sięgam po strzelaniny z widoku pierwszej osoby. Pozostając w tym gatunku sięgnąłem także po pierwsze Resistance na PS3 oraz spin-offy tej serii na PSP i PSV. Ogólnie bardzo dużo mojej uwagi pochłonęły konsole przenośne. Udało się ukończyć między innymi Gravity Rush, Killzone: Mercenary, Killzone: Liberation, Split/Second, Kirby Triple Deluxe i niezliczone tytuły będące wariacją na temat obrazków logicznych. Po niewczesnym nadrobieniu czwartej części Metal Gear Solid, sięgnąłem powtórnie po trzecią odsłonę tej serii w wersji na Vitę. Plan był ambitny, albowiem chciałem przejść wszystkie części tego tasiemca, trzymając się chronologicznej kolejności wydarzeń. W ten sposób dobrnąłem do Peace Walkera, po skończeniu którego chciałem odpalić niezwłocznie Ground Zeroes, które zakupiłem kiedyś na poczciwą trzysta sześćdziesiątkę. W swej naiwności myślałem, że ogram to na nowszym sprzęcie, korzystając ze wstecznej kompatybilności. Niestety tak się nie stało, a konieczność wyciągania kolejnej konsoli z szafki ostudziła mój zapał i plany runęły.

Czytaj dalej...


1 Sty 2024

Podsumowanie roku 2023 - jakbu

Patrz Bożenko. Grudzień, w wannie karp już pływa, zaraz Trzech Króli, potem zleci lato, Wszystkich Świętych i znowu zima będzie. I tak właśnie minął kolejny rok. A jak to było w przypadku naszego growego światka? Lekko odświeżone wersje aktualnych konsol trafiły na rynek, jurorzy przeglądów konkursowych o tytuł gry roku mieli wyjątkowo trudno zadanie, a następcy Nintendo Switch dalej nie widać na horyzoncie, choć firma z Kioto standardowo wypluwała hit za hitem. A to mi przypomina, że powinienem kupić ten sprzęt, aczkolwiek wciąż nie zapoznałem się z poprzednią generacją, przeszedłszy jedynie jedną pozycję z katalogu Wii U. Wróćmy jednak do głównego tematu. Plany na ten growy rok były ambitne: wyznaczyłem sobie dwanaście gier, po jednej na miesiąc, które chciałbym przejść w 2023, oraz standardowo dołączyłem do wyzwania „Przejdę 52 gry w ciągu roku”. Nie jest źle, bo połowę gier ze swojej listy udało mi się skreślić, natomiast z próby przejścia gry tygodniowo zrezygnowałem po zaliczeniu blisko czterdziestu gier. Za dużo myślałem o graniu w tym kontekście, więc prowadziło to do natrętnych zachowań czy dobierania gier pod kątem długości. A tego nie chcemy.

Mocą Game Passa udało się zagrać w kilka pozycji premierowo, gdzie spośród garstki tytułów najbardziej w pamięć zapadło mi Ghostwire: Tokyo, które wciągnęło mnie na tyle by zebrać wszelkie znajdźki dostępne w grze. No, prawie, z darmowego dodatku nie namierzyłem dodatkowych szpargałów do ukrytego pokoju w szkole. Bałem się go za bardzo. Dzięki znajomym udało się też ograć w okolicy daty publikacji Wanted: Dead (dzięki Krzychu!) oraz Cyberpunk 2077: Widmo wolności (dzięki Paula!) – dostałem od nich kody na gry. Obie gry miały swoje problemy, niemniej nie żałuję czasu spędzonego nad nimi. Na dodatkowe wyróżnienie na pewno zasługuje też druga Mafia, do której wróciłem po latach. To dalej bardzo klimatyczna przygoda, choć niestety z pustym na-wpół-otwartym-światem oraz dodatkami, które dla własnego zdrowia psychicznego lepiej ominąć. Sporo czasu spędziłem także przy Ghost Squad, wielokrotnie próbując przejść grę bez użycia kontynuacji – nie udało się ani razu, niemniej przeszedłem ją kilkadziesiąt razy. Bajer pozycja, świetna strzelanka na szynach, którą można przechodzić w kółko. Ciągle coś nowego do odkrycia, czy to alternatywne drogi, czy to nowe kostiumy lub bronie. Dobrze bawiłem się też przy odświeżonym Metal Wolf Chaos w wersji XD, gdzie jako prezydent USA w mechu uratowałem ten kraj przed zagładą. Wspomnę też skromnie o Later Alligator (dzięki Magda!), wspaniałym zbiorze minigierek spiętych naprawdę ciekawą historią młodego krokodyla bojącego się o swoje życie. No i nie mógłbym zapomnieć o Silent Hillu – mrożącej krew w żyłach przygodzie, która mimo upływu tak wielu lat od premiery dalej trzyma konkretny poziom straszenia. Przynajmniej dla mnie, ale ja się wszystkiego cykam w horrorach. Niemniej, czas przejść do głównego dania, czyli trzech najlepszych gier z jakimi było mi obcować w 2023 roku. O dziwo, będzie monotematycznie.

Czytaj dalej...


8 Paź 2023

Młody, robota jest

Rodzina Soprano to mój ulubiony niekomediowy serial telewizyjny. Tak bardzo go lubię, aż widziałem go jakieś 1,8 razy. Przy pierwszym oglądaniu na chwilę go odłożyłem i nie pamiętałem, gdzie skończyłem. Sześćdziesiąt pięć godzin później dotarłem do momentu, gdzie zaczęły pojawiać się nowe dla mnie historie. Tak, obejrzałem pięć z sześciu sezonów dwa razy. I w sumie, pisząc tę recenzję, zacząłem powtórnie oglądać całość, wprawdzie tym razem z oryginalną ścieżką dźwiękową, a nie z polskim lektorem z HBO, ponieważ Tony Soprano i jego ferajna zasługują na to. Pisząc tę recenzję także zastanawiałem się wielokrotnie jak się za nią zabrać. Spędziłem kilkanaście podprysznicowych spotkań z samym sobą, gdzie w głowie redagowałem ten tekst, uwzględniając uwagi niezastąpionego Oskiera. Przeszedłem kolejne iks gier. Zacząłem wyprzedawać swoją kolekcję płyt audio. Zastanawiać się co jeszcze zbierać, a czego się pozbyć, w tym gier. Nawet posortowałem ponownie wszystkie magazyny w mieszkaniu. Zrezygnowałem totalnie z platformy Twitch. Z memorki nie zrezygnowałem. Jeszcze? Łącznie zajęło mi to cztery miesiące. Ale w końcu jest.

The Sopranos: Road to Respect to dla mnie gra, która pojawiła się totalnie od czapy. Jej premiera przypada na okres między dwiema połowami finalnego sezonu, natomiast akcja toczy się między piątym, a szóstym sezonem – wtedy, gdy akurat była dwuletnia przerwa w transmisji. Skąd o tym wiemy? Właściwie to głównie z wieku syna Tonego Soprano, czyli A.J.’a. Sama historia w grze nie ma za bardzo związku z serialem. Co prawda jest ona umieszczona w świecie, których miejscówki oraz postaci znamy, jednakże protagonista tejże pozycji jest stworzony wyłącznie na potrzeby gry i nie pojawia się w telewizyjnej produkcji. Wcielamy się w niejakiego Joey’a LaRoccę, nieślubnego syna wyeliminowanego już Pussy’ego Bonpensiero. Dostaje on pierwszą robotę od samego bossa, podczas której przypadkowo zabija bratanka Angelo Buscetty, szefa filadelfijskiej mafii, co tworzy szereg problemów. Jednakże, nasz bohater jest nie w ciemię bity i potrafi poradzić sobie w niejednej ciężkiej sytuacji. I tak z jednej misji, do drugiej, przez ciąg całej gry staramy się rozwiązać problem z konkurencyjną rodziną, by na końcu oficjalnie dołączyć do mafii z New Jersey.

Czytaj dalej...


14 Maj 2023

Teraźniejszy retrofuturyzm

Do Goichiego Sudy mam dość specyficzny stosunek. Z jednej strony śledzę jego produkcje już od samych zapowiedzi, co bardzo rzadko mi się zdarza w ostatnich czasach, jednak prawie nigdy nie gram w jego gry. Pamiętam swoją ekscytację czytając pierwsze wiadomości o Lollipop Chainsaw czy Shadows of the Damned. Tak właściwie to jedynie przeszedłem Flower, Sun and Rain, które mi się wręcz nie podobało (o czym przeczytacie na memorce tutaj) oraz liznąłem co nieco No More Heroes, którego nigdy nie ukończyłem, sprzedawszy swoje pierwsze Wii zakupione na wakacjach w Stanach Zjednoczonych. Nawet nie pamiętam co było powodem sprzedaży, na dłuższą metę chyba nawet odrobinę żałuję, gdyż amerykańska wersja pozycji Sudy nie była ocenzurowana w stosunku do europejskiej. Powoli zbieram się jednak do jego twórczości, wyszukując pozycje na portalach aukcyjnych i ogłoszeniowych, czy przeczesując promocje w sklepach. I właśnie na jednej z takich wyprzedaży dorwałem The Silver Case, czyli „odnowione”, przetłumaczone na angielski wydanie Shiruba Jiken z pierwszego PlayStation, które było pierwszą grą Japończyka stworzoną już „na swoim”, tj. pod banderą Grasshopper Manufacture.

The Silver Case - idolka Sayaka Baian

Czytaj dalej...


29 Mar 2023

Para Para Kira

Odłożywszy tymczasowo retrogranie, sięgam pod pada od ostatniej konsoli Microsoftu, Xboxa serii X. Konto załadowane do gry przez sieć umożliwia mi skorzystanie z dobrodziejstw biblioteki Game Pass. O, zakładka z grami, które za niedługo zostaną usunięte na stałe z usługi. Brzmi jak konkretny motywator do wzięcia się za intensywne granie w nowsze produkcje. L4, zwolnienie lekarskie, dodatkowym czynnikiem umożliwiającym poważne granie na burzliwe czasy. Przykro mi Silent Hillu, musisz poczekać. Spośród blisko tuzina gier w moje oko wpadają dwie: marvelowscy Strażnicy galaktyki oraz Paradise Killer. Szybkie sprawdzenie dostępności fizycznych nośników dla obu tych pozycji daje natychmiastowy werdykt. Cyfra przodem, pudło poczeka. Może kiedyś, w niskiej cenie, metodą zakupu z drugiej ręki, wpadnie na półkę, a następnie do czytnika konsoli. Choć biorąc pod uwagę nagromadzenie wszelkich premier oraz ciągłą chęć poszerzania retrozbiorów, to prędzej zatrzyma się na etapie półki. I poczeka tam do czasów emerytury, chyba, że wygrana na loterii wpadnie przed sześćdziesiątym piątym rokiem życia. Tego sobie życzę, życzcie mi i wy.

Paradise Killer - lokacja startowa

Czytaj dalej...