11 Sty 2026
Podsumowanie roku 2025 - jakbuRok 2025 był dobrym rokiem, choć niekoniecznie wybitnym pod względem giereczkowym. Nie uświadczyliśmy żadnego fenomenu i zaczynam wątpić, czy kiedykolwiek doświadczymy powtórki wczesnych lat dwutysięcznych, gdy studia wypuszczały hit za hitem i twórcy głównego nurtu mieli pozwolenie na większą wolność i eksperymentację. Chociaż dostaliśmy Clair Obscur: Expedition 33, którego co prawda jeszcze nie skończyłem, ale już nadrabiam zaległości i dotychczas narzekałem pod nosem jedynie na pierdółki jak opcjonalne mini-gry. W zeszłym roku udało mi się również wypocząć co nieco w Tokio, aczkolwiek miałem growy brak weny – nawet odpuściłem sobie przejażdżkę na automacie Densha de Go!… Zakupy również przez to były skromne. Na szczęście udało mi się znaleźć potężny Hyper Blaster od Konami, pistolet świetlny do PlayStation, którego mi brakowało, by zagrać w Police 24/7. Niemniej, dalej go nie wyciągnąłem z folii, grzecznie sobie czeka w kolejce. Następnym razem się poprawię, #wierzę. Pomimo tego, sporo pograłem w jubeat, zakupiona pięć lat temu karta do zapisu stanu na automatach była w praktycznie codziennym użyciu. Trzeba się niedługo znowu wybrać do krakowskiego muzeum automatów, by nasycić rytmiczny głód.
Ale przejdźmyże już do mięska corocznego podsumowania, czyli najlepszych trzech gier jakie udało mi się przejść. Standardowo dla mnie, kolejność losowa. Pierwsza pozycja występowała już na łamach memorki: Neon White. O rajuśku, jak w to się przyjemnie klikało. Zasady są banalne: przedostać się ze startu do mety w jak najszybszym tempie, równocześnie eliminując każdego wroga na planszy. Biegamy, skaczemy (latamy, śpiewamy), strzelając z giwerek, które przedstawione są pod postacią kart. Te poza podstawową funkcją ognia, mają również dodatkowe, alternatywne użycie, przykładowo strzelba wypycha Ciebie w przód, a karabinek maszynowy w dół. Czas ciągle goni, rekordy same się nie wbiją. Genialna ścieżka dźwiękowa oraz stylistyka, śliczne projekty postaci i lokacji. Fabularnie też niczego sobie, z odpowiednią dozą humoru, choć czasem osoba przekładająca grę na język polski gubiła się (na szczęście nie tak bardzo jak autor tłumaczenia do innej szybkiej gry z pistoletami w roli głównej, Mullet Madjack). Oczywiście nie mogłem odejść od tej pozycji, dopóki nie wykręciłem 100% przejścia, obowiązkowo na padzie.
Strzał numer dwa: Indiana Jones i Wielki Krąg. Od razu zaznaczę, że nigdy jakimś fanem Indy’ego nie byłem. Nie kojarzę, żebym kiedykolwiek świadomie obejrzał którykolwiek film z jego przygodami od deski do deski. Za dzieciaka na pewno coś leciało w telewizorku, ale to tyle. No, jeszcze mam w pamięci oglądanie jak brat kumpla przechodzi którąś z gier wideo z Indianą w roli głównej, aczkolwiek ciężko jest mi teraz stwierdzić czy to była Infernal Machine czy Emperor’s Tomb. Ale wróóóóć! Jestem tu, by mówić o Wielkim Kręgu. Miód nad miody, pomimo tego, iż na początku miałem problem ze zrozumieniem rozgrywki plątając się po pierwszej dużej lokacji, Watykanie. Niemniej jak już rozgryzłem, jak bawić się, by się bawić, to zacząłem się naprawdę dobrze bawić. Znajdźki, robienie faszystów w bambuko, odkrywanie dodatkowych wątków, ukrytych pomieszczeń, skradanie, oj tak, byczku plus jeden. Potem Egipt, pełen wąskich tuneli piramid i rozległych piasków pustyni, a jak dotarłem do Tajlandii… od czasu Vietconga nie widziałem tak genialnie zaprojektowanej dżungli. Elektroniczne cudeńko dla zmysłów. Lokacja cieszy oko oraz ucho, można pływać na łodzi w nieskończoność i ciągle coś nowego odkrywać. Niektóre aktywności poboczne mnie przerosły (ach te zębatki!), inne odpuściłem (zbieranie kamiennych pindoli), ale ostatecznie byłem bardzo usatysfakcjonowany po spędzeniu blisko trzydziestu godzin z grą.
I trójeczka: Deadly Premonition. Nieoficjalny duchowy następca Mizzurna Falls, choć SWERY zarzeka się, że nie grał w tę kultową pozycję wcześniej. Biorąc pod uwagę, jak bardzo podobne te gry są względem siebie aż ciężko w to uwierzyć! Otwarty świat, miasto żyjące własnym życiem, klimat, intryga oraz surrealizm żywcem wyjęty z Miasteczka Twin Peaks, to jest to. Wcielamy się w agenta FBI, którego trop deszczowcowego mordercy prowadzi do zamiejskiego Greenvale. Tam prowadzimy nasze śledztwo bujając się bryką po mieście czy wykonując opcjonalne pomniejsze zadania dla mieszkańców. Tych jest wielu, mają swój rozkład dnia oraz unikatowe osobowości. Policjant fajtłapa, grabarz z worami pod oczami, weteran wojny w Wietnamie prowadzący złomowisko, można ich wymieniać bez końca. Tona durnego humoru w nieodpowiednich miejscach, wszakże w niewielu innych grach możesz doświadczyć tak abstrakcyjnych sytuacji jak usługa mycia fury, w skład której wchodzi profesjonalne puszczenie meli na szybę i przetarcie ją łokciem. BAJKA! Do tego sporo względnie zbędnych mechanik, jak śmierdnący garnitur naszego bohatera czy rosnąca broda tenże wymagająca regularnego golenia. Mnie to siedzi, choć trzeba przyznać, iż etapy w „innym świecie”, do którego trafiamy by zbierać poszlaki nie są najwyższych lotów. Ratuje je możliwość odblokowania pukawek z nieskończoną amunicją, co znacząco przyspiesza przedzieranie się przez dziesiątki nadnaturalnych istot. Zdecydowanie pozycja, którą mógłbym polecić każdemu, komu przejadły się gry z głównego nurtu, doskonałe odświeżenie palety smaków.
Poza top trójeczką znalazł się tryptyk trzech japońskich gier fabularnych, które zostały moim wprowadzeniem do gatunku: Yakuza: Like a Dragon, Like a Dragon: Infinite Wealth oraz Final Fantasy XII. W końcu przełamałem się bardziej i liznąłem co nieco JRPG, gdyż przedtem największym kolosem z tego rodzaju gier wideo z jakim się zmierzyłem była parodia Breath of Death VII, którą serdecznie polecam. Wahałem się nad umieszczeniem siódmej części Yakuzy w głównej części podsumowania, jednakże ciężko byłoby mi wybrać, która z pozycji powyżej miałaby wypaść. Plany na obecny rok są natomiast proste: nadrobić kupkę wstydu z PlayStation 4, Xbox One oraz Series. Jak nie zabraknie czasu oraz sił, to także z Wii. Życzcie mi powodzenia, tymczasem uciekam dalej ciorać w Clair Obscur, malarka nie zaczeka z kolejnym gommage!