30 Mar 2026

You are (not) alone

Metroid Prime 4: Beyond

メトロイドプライム4 ビヨンド

Pierwszy raz przyszło mi grać w jakiegokolwiek Metroida, w okolicach jego premiery, a nie po latach, gdy opadł już kurz i ustalono kolektywną opinię na temat danej odsłony. Wielkim fanem serii Prime nigdy nie byłem, przeszedłem lata temu tylko pierwszą część w wersji na Nintendo Wii, drugiej nigdy nie dokończyłem, trzeciej nawet nie uruchomiłem. Muszę jednak przyznać, że gra miała swój urok. Sam w obcym środowisku, mogłem polegać tylko na informacjach pozyskanych dzięki wytrwałemu skanowaniu otoczenia. Wielokrotnie wracałem do wcześniej odwiedzanych miejsc, żeby wraz z rozwojem postaci odkrywać nowe ścieżki i ukryte przedmioty. Można było się wczuć w atmosferę niegościnnej planety, zasmakować życia łowcy nagród, który znajdzie wyjście z pozornie beznadziejnej sytuacji. Jakie było moje zaskoczenie, gdy uruchomiłem czwartą część Metroid Prime o wdzięcznym podtytule Beyond.

Metroid Prime 4: Beyond

Zaczynamy jak w kosmicznym Call of Duty. Startujemy wyposażeni we wszystkie bajery, żeby poczuć potęgę legendy kosmosu, jaką niewątpliwie jest Samus Aran. Ciągła akcja, dużo się dzieje, z każdej strony wróg - warunki wręcz idealne do zapoznania się ze sterowaniem. Pod tym względem jest naprawdę dobrze, bo w zależności od zachcianki gracza, można zamienić kontroler do Switcha 2 w myszkę, wiilota albo klasycznego pada. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby machać łapami i celować joy-conem w telewizor, by w chwili, gdy braknie nam sił, oprzeć rękę o blat i wejść w tryb celowania rodem z komputerów. Jeżeli nie mamy ochoty na pajacowanie, to gra oferuje też klasyczny schemat sterowania, ale powiedzmy sobie szczerze - jest to rozwiązanie dla mięczaków i gra traci na tym dużo z mitycznej „miodności”. Po szybkim wprowadzeniu w arkana poruszania się po świecie, rozpoczyna się właściwa część rozgrywki. Znów trafiamy na obcą planetę, z której musimy znaleźć drogę ucieczki, mając do dyspozycji tylko działko i skaner, resztę trzeba sobie jakoś zorganizować. Tradycyjnie więc, przeczesujemy teren w poszukiwaniu sprzętu pozwalającego na pokonywanie kolejnych przeszkód i odkrywanie wcześniej niedostępnych miejsc. Z jakiegoś powodu, Samus ma łatwość w nawiązywaniu komunikacji z pradawnymi kosmitami, którzy całkowitym przypadkiem opracowali technologię kompatybilną z jej strojem. Dzięki ich PSYCHICZNYM narzędziom, bohaterka odzyska wszystkie umiejętności, których została pozbawiona po wprowadzeniu, a nawet trochę się rozwinie. Znów będzie mogła się turlać, podkładać bomby, walić rakietami, zamrażać wrogów, czy też używać lassa, ale ze względu na PSYCHICZNĄ naturę ulepszeń, towarzyszyć będą temu inne kolory. Rasa antycznych obcych, oprócz zamiłowania do wynalazków pozwalających na zamianę człowieka w kulkę, majstrowałą trochę z pewnego rodzaju eugeniką i raczej nie wyszło im to na dobre. Na szczęście zostawili po sobie sporo zapisków, a nawet nagrań, dzięki czemu dociekliwy gracz może poznać historię ich upadku.

Metroid Prime 4: Beyond 2

Zaczęło się więc dość konserwatywnie, ale twórcy przygotowali dla nas garść innowacji. Na planecie Viewros nie będziemy skazani na samotną walkę! Na swojej drodze spotkamy innych rozbitków, członków federacji galaktycznej (nie pytajcie o szczegóły, to nie Star Trek), którzy aktywnie wspomogą nas podczas misji ewakuacyjnej. Mówiąc aktywnie, dokładnie to mam na myśli, bo nawet naukowiec, który raczej stroni od walki, będzie nas zasypywać swoimi złotymi radami. Gość ma tendencję do tego, żeby dzielić się swoimi przemyśleniami na temat kierunku jaki powinniśmy aktualnie obrać, nawet jeżeli go o to nie prosimy. Facet dzwoni do nas niczym student prawa, za każdym razem, gdy poruszamy się po pustyni dłużej niż minutę. Z jednej strony pozwala zaoszczędzić czas, bo nakreśla kolejny punkt na mapie do odwiedzenia, ale zarazem zabiera frajdę z samodzielnego odkrywania następnego celu. Na szczęście nie wskazuje, gdzie znajdują się ukryte przedmioty. To mogą dla nas zrobić rozsiane po świecie robociki, jeżeli naładujemy je prądem. Pozostała część ekipy udziela bardziej konwencjonalnego wsparcia ogniowego tam, gdzie jest to przewidziane przez fabułę gry. Nie można sobie w dowolnym momencie zabrać ziomka na akcję, żeby osłaniał tyły, gdy Samus w formie kuleczki turla się pomiędzy wrogami. Może to i lepiej, bo pożytek z nich raczej marny, a trzeba ich leczyć, gdy za mocno oberwą. Muszę przyznać, że dla mnie obecność innych postaci nie wpłynęła pozytywnie na odbiór tej produkcji. Lubiłem poczucie samotności i świadomość, że nikt nie przyjdzie z pomocą, gdy atmosfera się zagęści. Jak się okazuje, na to też jest w Metroid Prime 4 sporo miejsca, dokładnie cała pustynia.

Metroid Prime 4: Beyond 3

Chyba nie tylko moim zdaniem jest to najsłabszy etap gry. Teren jest stosunkowo duży, twórcy nawet udostępnili nam specjalnie motocykl, żeby zmniejszyć trochę trud podróży, ale dalej sama lokacja wypada blado. Nie zachwyca ani wizualnie, ani pod względem dostępnych aktywności, których jest tyle co kot napłakał. Walka w czasie jazdy jest do kitu, na szczęście przeciwnicy pojawiają się raczej rzadko, a najambitniejszym zadaniem, które będziemy realizować na jednośladzie, jest zbieranie zielonych kryształów. Wystarczy wjechać w skupisko minerału i cyk-gotowe. Lepiej robić to sumiennie, za każdym razem, gdy poruszamy się po pustyni, żeby zaoszczędzić sobie potem nudy na końcowym etapie rozgrywki. Nie pogniewałbym się, gdyby zapewniono trochę więcej punktów, w których rzeczywiście jest coś do zrobienia lub przekazują sobą jakąś opowieść. Można było w ten rozbudować trochę historię rdzennych mieszkańców planety albo przekazać więcej informacji na temat federacji, co pomogłoby we wczuciu się w te wątki. Nie zrozumcie mnie źle. Na dociekliwych czekają ściany tekstu, prawie każdy element otoczenia ma swój opis, dostępny po zeskanowaniu go, ale brakuje trochę subtelnej narracji środowiskowej. W obecnej formie pustynia jest dość… pusta.

Metroid Prime 4: Beyond 4

Technicznie jest bardzo dobrze. Gra wygląda jak aktorka z tureckiego serialu (czyli bardzo ładnie), niezależnie od trybu graficznego jaki wybierzemy. Zapierdala to jak przecinak i nie odczułem żadnych niedogodności podczas parunastu godzin gry. Całkiem nieźle czuć też giwerę, zwłaszcza przy sterowaniu ruchowym i pociskach większego kalibru, co nie jest standardem przy przedstawianiu futurystycznych rodzajów broni. Zamiana w piłeczkę jest płynna i czuć różnicę w kierowaniu postacią, gdy znajduje się w tej formie. Polecam odpalić wyższy poziom trudności, bo ze względu na położenie większego nacisku na eksplorację, walki są dość łatwe i mało dynamiczne. Fabularnie jest miałko, ale traktuje historię w Metroidzie tylko jako pretekst i szczerze mówiąc, nie przeszkadzały mi niedostatki w tej materii. Jeżeli jednak komuś zależy na spójnej i wciągającej fabule, to tutaj jej nie znajdzie. Może twórcy chcieli być wierni tradycji i postanowili zachować szczegóły dla tych, którzy grę wymaksują. Według mnie tym razem trochę przesadzili, bo miałem problem nawet z określeniem motywacji głównego antagonisty.

Metroid Prime 4: Beyond 5

Stosunkowo dużo było w tym tekście narzekania. Recenzja to w końcu tekst krytyczny wobec dzieła. Miałem duże oczekiwania względem nowego Metroida, więc możliwe jest, że byłem wyczulony na wszelakie jego niedostatki. Wady choć liczne, nie przekreślają jednak tej gry, w dalszym ciągu jest to solidna produkcja, oferująca dość unikalne podejście do rozgrywki. Gustując w grach dla dzieci, trzeba się liczyć z pewnymi kompromisami. Twórcy nie mieli też łatwego zadania, bo musieli celować w przynajmniej dwie grupy odbiorców. Zarówno młodzież stanowiącą niemały procent posiadaczy Switcha i jego następcy, jak i starych piwniczaków, którzy pamiętają jeszcze szok, który dekady temu wywołało w nich granie babą. Jeżeli miałbym wystawić ocenę w skali od jednego do dziesięciu, to bez wahania dał bym tej produkcji mocne siedem. Nie jest źle, ale czegoś wciąż mi brak jak Urszuli. Drugi pstryczek musi jeszcze poczekać na prawdziwy hit.

- Oskier

Wrzutka

Siemano! To mój debiutancki tekst na Memorce także będę wdzięczny za wyrozumiałość. Jam jest Krzychuj, szerzej znany jako ProNoobSkilz, bla, bla, bla, gram w gierki od 30 lat, wiadomo. Seria Metroid ma specjalne miejsce w moim serduszku, choć moje przygody z nią bywały różne. Jako dzieciak byłem totalnie zakochany w dwuwymiarowych Metroidach, tj. Super Metroid, Fusion czy Zero Mission, a moja pierwsza styczność z serią Prime na GameCube’ie była dość surowa. Jako młodzieniec nie byłem w stanie pojąć, co oni zrobili z moim ukochanym Metroidem, takie przejście z klasycznego platformera, który w sumie był początkiem nowego gatunku na czele z Castlevanią: Symphony of the Night, do jakiejś generycznej strzelanki?! Ech. Jako obrażony człowiek, poprzysiągłem sobie, że nigdy nie zagram w tę abominację! No cóż, człowiek był młody i głupi, jednakże nic straconego. Swoje błędy naprawiłem w 2021, kiedy po raz pierwszy ograłem oryginalnego Prime na GC i zakochałem się totalnie, a moje młodzieńcze złości odeszły w zapomnienie. Od tamtego czasu pożarłem wszystkie główne części z serii, włącznie z odświeżoną jedynką na Switchu. Można więc domyślić się, jakie były moje oczekiwania względem nadchodzącego Metroid Prime 4: Beyond, a żeby nakreślić rodzaj hypu jaki mi towarzyszył z tym tytułem: był on głównym powodem, dla którego zakupiłem Switcha 2. Och, jakie było moje rozczarowanie.

Metroid Prime 4: Beyond 6

Nie będę ukrywał, że miałem swoje obawy, jeśli chodzi o czwartą część, a głównym ich źródłem było ogranie Metroid Prime 3: Corruption na chwilę przed premierą winowajcy całego zamieszania. Trójka, niestety, ale to bardzo odbiegała od tego czym ta seria dla mnie stała, czyli zamkniętym, metroidvaniowym światem, który zmusza nas do głębokiej eksploracji i rozkmin typu: kim jesteśmy, dokąd zmierzamy i po co to tu jesteśmy. Wiedziałem, że czwórka była sprzedawana jako open-world i tym głównie żywił się mój strach o tę część. Niestety moje przeczucia były słuszne, a to co zaoferowali nam twórcy na długo zostanie w moim sercu jako rozczarowanie życia. Nie zrozumcie mnie źle, Metroid Prime 4: Beyond to nie jest absolutnie zła gra, ale jest to tytuł, która po prostu tak bardzo rozwadnia swoje DNA, że straciłem jakąkolwiek nadzieję na jeszcze jednego dobrego Metroida. W najnowszej części nie dość, że eksploracja i metroidvaniowy świat odeszły do lamusa, to jeszcze cała otoczka tajemniczości i poczucia samotności zniknęły bezpamiętnie, zostały natomiast zastąpione otwartym światem, korytarzowymi poziomami i WIECZNIE GADAJĄCYMI KOMPANAMI. Przyznam się, przez jakiś czas żyła we mnie jakaś wątła nadzieja, że może jednak twórcy wiedzą co robią, a ta zmiana wyjdzie na dobre, tak jak to było chociażby przy Breath of the Wild, ale niestety. Dawno nie spotkałem się z tak pustym i nudnym otwartym światem. Dosłownie, cała ta otwartość mapy to tak naprawdę pic na wodę. Ma się poczucie, że zostało to wrzucone na siłę, tylko po to, by można było wcisnąć do gry motor i zrobić w trailerach efekt wow. Prócz bezkresnej mapy, dostaliśmy kilka pomniejszych lokacji, które miały za zadanie udawać to co było najważniejsze w serii, czyli eksplorację, ale niestety nawet to im się nie wyszło. Lokacje są korytarzowe, prostolinijne i po prostu nudne, brakuje tu poczucia, że są czymś więcej niż mapą, na której idziemy z punktu A do B. Idealnie podkreślają brak jakichkolwiek zagadek środowiskowych, które pozwalałyby skracać nam drogę do wcześniej odkrytych miejscówek, tak jak to było w poprzednich tytułach serii. W Prime 1 i 2, mapy to były jedna wielka sieć tuneli, która odkrywała swoje karty przed graczem wraz z progresem gry. Ostatnim gwoździem do trumny było to jak gra i twórcy traktują gracza jak debila. Potężna Samus, łowczyni nagród i niepokonana postać w uniwersum, niejednokrotnie uratowała wszystkich przed zagładą, nagle stała się tumanem i wszystko jest jej tłumaczone, wręcz pokazywane palcem, co by przypadkiem nie przegapiła ulepszeń czy kolejnej trasy do celu. Totalnie nie rozumiem co chciało osiągnąć tutaj Nintendo, ale ewidentnie to nie wyszło.

Metroid Prime 4: Beyond 7

Gra miała być chyba przystępniejszym Metroidem z bardziej filmowym twistem, co miało się przełożyć na szersze grono odbiorców. Ostatecznie dostaliśmy tytuł, który ani nie zaspokoił fanów, ani nie trafił do nowych odbiorców. Bo bądźmy szczerzy, ta seria nigdy nie słynęła z wielkich sukcesów sprzedażowych i Prime 4 tego nie zmieni.

- ProNoobSkilz