16 Lut 2025

Opowieść gra-ficzna

Foreclosed

W dzisiejszych czasach nie ma gier. Sony brakuje pozycji na wyłączność, komputery nie mają w ogóle pudełkowych wydań, a Xbox skutecznie ubija to, co z nich pozostało. Nintendo standardowo pozostaje ostatnim bastionem prawdziwego, hardkorowego grania. Dlatego też widząc nieznany mi tytuł z zielonej konsoli w sensownej cenie długo nie zastanawiałem się by chwycić go z półki i pójść do kasy. Z okładki Foreclosed za bardzo nie wynikało co to za gatunek gry, sugerowała ona jedynie obecność pistoletu i komiksowego klimatu. Po włożeniu płyty do czytnika, a potem przejściu jej na jednym podejściu z przerwą na posiłek, z ręką na sercu mogę stwierdzić, iż te obietnice zostały w pełni spełnione. Ale czy to wystarczyło, by być ukontentowanym?

Foreclosed 1

Fabuła Foreclosed osadzona jest w dystopijnej przyszłości, w której każdy obywatel po narodzinach otrzymuje od kraju czip oraz dług. Wierzytelność można naturalnie spłacić, może też zostać odkupiona przez korporacje. Bohater, w którego się wcielamy budzi się do melodii złych wiadomości. Jego pracodawca zbankrutował, a co za tym idzie tożsamość protagonisty pójdzie na licytacje. Musimy stawić się zgodnie z komunikatem w sądzie. Natychmiastowo tracimy także dostęp do naszej broni, wszakże była przypisana do naszej osoby, a także do pieniędzy znajdujących się na jakże modnym od kilku lat łańcuchu bloków. Przyps. Wychodzimy z hawiry i jest tylko gorzej. Ktoś chce zapobiec naszemu stawieniu się przed organem władzy poprzez ukatrupienie nas. Ergo: futurologia jest, niemniej nie na takim poziomie jak w omawianym ostatnio przez Oskiera Policenauts, a szkoda. Autorzy mogliby więcej opowiedzieć o otaczającym nas świecie, a tak to dostaliśmy jedynie kilka smaczków (a może ochłapów?) zamiast potężnego gnata do wylizania.

Foreclosed 2

Foreclosed to strzelanino-przygodówka z każdej perspektywy. Albo na odwrót, przygodówko-strzelanina. Ciężko tutaj wyczuć balans między tymi dwoma elementami, choć w ostatecznym rozrachunku chyba jednak zwycięży robienie piu-piu w stronę czaszek przeciwników. Ale nie wybiegajmy w przyszłość. Foreclosed to opowieść graficzna z elementami gry. Foreclosed to gra z elementami opowieści graficznej. Perypetie naszego bohatera poznamy z komiksowych kadrów w formie opowieści, czasem również są one interaktywne: poruszamy się samemu, zazwyczaj z perspektywy drugiej osoby. Niektóre fragmenty rozgrywki są trzecioosobowe, jak te przedstawiające poruszanie się po obszarach miejskich czy skradanie. Przemieszczanie się po cichu za strażnikami lub dronami jest miłą odskocznią, aczkolwiek w przypadku niepowodzenia zrazić mogą daleko oddalonymi punktami kontrolnymi. Pod względem mechanicznym przypomina to uproszczoną wersję cichobiegania znaną z The Warriors czy Splinter Cella, bez zważania na poziom ciemności. Sporą część gry jednak zajmują etapy pierwszoosobowe, z dużą ilością nudnego strzelania. Niestety, przeciwnicy cierpią na często występującą chorobę: chłoną naboje jak gąbki. Tutaj nie pomaga nawet dopakowanie naszego gnata oraz implantów. Oponenci również nie należą do zbyt mądrych, nie wyganiają nas z ukrycia, lecz poruszają się zazwyczaj po ustalonych ścieżkach, niczym pojazdy w Gran Turismo. W rezultacie otrzymujemy mocno statyczne fragmenty gry.

Foreclosed 3

Spluwa ma trzy miejsca na ulepszenia, a wśród nich znajdziemy pociski przebijające pancerze, wybuchowe kule, szybsze strzelanie czy naboje penetrujące tarcze. Tak, możecie wyobrazić sobie toczący się biegacz po pustyni, jak w najlepszych westernach. Sytuacja z czipami jest nieco ciekawsza. Po odpowiednim dopakowaniu postaci możemy podnosić przeciwników, rzucać nimi o podłogę, itd. Wszystko fajnie, tylko te umiejętności nie mają żadnego pierdolnięcia. Pierdolnięcie jest jedynie wtedy, gdy oponent dostanie w łeb innym przedmiotem. I to takie srogie. Zupełnie nie rozumiem intencji twórców: mam unosić antagonistów by ładować ich ołowiem jak Jezusa na krzyżu gwoźdźmi? Ewentualnie przygnieść ich do ziemi, by ładować po mordzie niczym domina? Tak robiłem. Nie było to satysfakcjonujące.

Foreclosed 4

Ostatecznie po kilku godzinach obcowania z Foreclosed czuję spory zawód. Potencjał był wielki, przedstawianie historii niczym w komiksie robiło robotę, zabrakło jednak pomysłu na całą resztę, bo nawet muzyka tutaj nie wpada w ucho, po prostu przygrywa w tle. Czuć tutaj inspirację twórczością fińskiego studia Remedy Entertainment, zarówno w przedstawieniu gry, jak i gdzieniegdzie na etapach. Wystarczyło pomyśleć dłużej nad zaplanowaniem rozgrywki, ukrócić strzelanie albo zrobić je bardziej emocjonującym. Tutaj, niestety, jest jak na grzybach. Grajcie tylko jeżeli chcecie zobaczyć jakich błędów nie należy popełniać przy projektowaniu gier.

- jakbu