Co nowego?
- 18 Kwi
-
Dzień Kultury Japońskiej w Łodzi! Wpadnij spotkać się z nami oraz pograć w gry wideo.
21 Maj 2017
Zabij się, to niczego nie zmienia
W ogromnej ilości gier wideo gracz może doprowadzić do śmierci kierowanego bohatera. Zazwyczaj skutkuje to oglądaniem znienawidzonego ekranu, wieszczącego koniec gry. Formą kary za nasze błędy lub brak umiejętności jest powrót do ostatniego punktu kontrolnego, gdzie dostajemy nową szansę na pomyślne przejście etapu, na którym zawiedliśmy ostatnim razem. Nie jest to jednak reguła, która dotyczy każdej gry. Istnieją tytuły, w których po porażce zmuszeni będziemy rozpocząć całą zabawę od nowa, gdyż nie uwzględniają one możliwości zapisu stanu rozgrywki. Po wyczerpaniu wszystkich dostępnych szans, powracamy do ekranu startowego, co może bardzo frustrować wielu graczy.
W obu wspomnianych wcześniej sposobach na ukaranie grającego nie czujemy jednak szczególnych emocji, wywołanych przez śmierć bohatera. Tracimy tylko trochę czasu, który jest nam potrzebny do nadrobienia zaległości, spowodowanych utratą życia. Następuje swego rodzaju zresetowanie historii i przywrócenie jej ostatniej poprawnej wersji, czyli takiej, w której bohater nadal ma szansę na doprowadzenie jej do pomyślnego zakończenia. Chyba nikt nie mówi, że Mario nie żyje gdy zdarzy mu się nawalić w starciu z Bowser’em. Nawet, gdy po utracie szansy mówimy „bohater umarł”, to sens tej wypowiedzi jest inny niż w przypadku gdybyśmy, mówili o osobie ze świata rzeczywistego. W odniesieniu do istot żyjących, mówiąc o śmierci mamy na myśli ostateczny koniec, w przypadku postaci, którą kierujemy w grze, często chodzi nam raczej o utratę jednej z wielu szans. Wiemy przecież, jak kończy się Super Mario Bros. i ta wiedza sprawia, że nie traktujemy poważnie zgonu wąsatego skoczka.
21 Maj 2017
Bycie fanbojem chorobą
Według Słownika Języka Polskiego fan to zagorzały zwolennik czegoś. Przez dziesiątki lat, bo od drugiej połowy XX wieku, to pojęcie było wystarczające do opisania zjawiska, jakim jest przywiązanie do drużyny, zespołu czy marki. Pozytywny wydźwięk tego słowa został zniszczony przez natarczywość niektórych jednostek, co doprowadziło do powstania negatywnego wariantu tego słowa, jakim jest psychofan. Niedawno jednak powstała nowa gałąź, którą tworzy pojęcie fanboj. Fanboizm to już głęboko zakorzenione zjawisko w polskim, jak i zagranicznej społeczności graczy. Wałkowanie tematów wyższości jednej konsoli nad drugą to chleb powszedni na forach okołogrowych, jak i branżowych serwisach. Skąd bierze się to bierze i jak możemy to sensownie wytłumaczyć?
Po pierwsze, użytkownicy, a właściwie konsumenci wielkich korporacji starają się racjonalizować swoje decyzje. Nawet jeśli te osoby przejrzą setki testów sprzętów, recenzji gier czy artykułów porównawczych, w dużej ilości przypadków to promocje czy okazje decydują, z jaką konsolą wracają ze sklepu. Nacieszą się sprzętem przez kilka dni, czy nawet godzin, a potem czują, że to nie jest do końca ich broszka. Wtedy w ich organizmie aktywują się mechanizmy obronne. Zaczynają usprawiedliwiać swoje decyzje, starają się przekonać innych, że są w błędzie. W ten sposób mogą poprawiać swoją samoocenę, upewniać się, że dokonali jedynego słusznego wyboru. Skoro oni wybrali daną rzecz, to na pewno są nieomylni, a każdy kto ma inne zdanie musi mylić się. I przy okazji, można go zbluzgać, bo dlaczego by nie, wciąż panuje przekonanie, że w Internecie jesteśmy anonimowi.